niedziela, 29 kwietnia 2012

Chapter 6

- Ellie Gilbert? - zapytał jeden z policjantów
- Tak, to ja
- Chciałbym zadać kilka pytań, zapraszam za mną
Natychmiast poszłam za funkcjonariuszem. Cała ta sprawa dosyć mnie przerażała. Weszłam do ciasnego pomieszczenia, po czym usiadłam na miejsce a mężczyzna rozpoczął rozmowę o ile można było to tak nazwać
- Co wiesz o całej sprawie?
- Tylko to że mój tata został oskarżony o pobicie, nic więcej
- Co twój tata robił wczoraj wieczorem?
- Jak co tydzień wychodził do kolegów
- Czy kiedykolwiek bywał agresywny, w jakich stosunkach jesteście?
- Nigdy nie jest agresywny, wszystko zawsze przyjmuje ze spokojem. Jesteśmy w bardzo dobrych stosunkach
- Dobrze, możesz już iść
Tato powiedział żebym wracała do domu i niczym się nie przejmowała. Chyba ten spokój odziedziczyłam po nim, bo była to poważna sprawa a jednak nie wpadłam w panikę. Gdy wróciłam do domu na zegarku wybiła 13. Rzuciłam się na moje łóżko i założyłam słuchawki. Tym razem na iPodzie leciało 'Ed Sheeran - Drunk'. Leżałam może z pół godziny kiedy rozległ się dzwonek do
drzwi. W progu zobaczyłam moje uśmiechnięte przyjaciółki, które od razu rzuciły mi się na szyje
- Ale, o co wam chodzi? - spytałam zdziwiona
- Jak to o co chodzi? Dostałyśmy od ciebie dzisiaj prezenty, dzięki naprawdę nie musiałaś - powiedziała Amy - Możemy wejść?
- Tak jasne
Za kilka minut dostałam wiadomość na Twitteze od Harry'ego "Nie musisz mi dziękować". Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do rozmowy z przyjaciółkami. Olivia zachwycała się nowo poznanym chłopakiem. Doskonale wiedziałam, że Liam jej nie wystarcza, ona potrafiła kręcić z pięcioma na raz więc co się dziwić.
- No mówię wam jest boski! Pracuje niedaleko w sklepie muzycznym. Ellie, jutro pójdziesz tam ze mną, muszę ci go pokazać!
Rozmawiałyśmy jeszcze co najmniej 3 godziny bo praktycznie tematów nie było końca. Powoli zbierał się wieczór dlatego Amy i Oli opuściły mój dom. Zadzwoniłam jeszcze tylko do taty zapytać się co u niego i poszłam spać. To było zdecydowanie za dużo emocji jak na jeden dzień.

***
- No Ellie pośpiesz się! Za niedługo zamykają! - krzyczała przyjaciółka z przedpokoju - Chcesz go zobaczyć czy nie?!
- Idę! - wrzasnęłam wychodząc z łazienki
Pod sklep muzyczny dotarłyśmy po 10 minutach. Przyjaciółka kazała mi nie wchodzić do środka, uznała że będzie lepiej jeśli obejrzę to wszystko z zewnątrz. Po chwili z jak miewam
zaplecza wyłonił się znajomy chłopak a ja tylko patrzyłam się jak ona perfidnie z nim flirtuje a on jak widać nie zdołał oprzeć się jej urokom. Zdenerwowana, jak burza wbiegłam do sklepu
mocno trzaskając drzwiami i w tamtym momencie wszystkie oczy były skierowane na mnie. Miałam ochotę krzyknąć coś w stylu 'Niall ty idioto, co ty wyrabiasz przecież ja byłam pierwsza' ale w porę się opamiętałam i jak gdyby nigdy nic zaczęłam rozglądać się za płytami. Irlandczyk chyba nadal gniewał się na mnie za tą akcję z Harrym ale chyba dopiero teraz sobie
uświadomiłam... czy on był zazdrosny? Tak, zdecydowanie. Starał się wywrzeć na mnie jak największe wrażenie dlatego podrywał Olivię, a ja stawałam się co raz bardziej zła. W końcu
zauważyłam że wymieniają się numerami telefonów. Tutaj nie wytrzymałam, po prostu wybiegłam w trybie natychmiastowym, jakby dosłownie się paliło. Obejrzałam się jeszcze za siebie i zobaczyłam biegnącą Oli w moim kierunku. Przyśpieszyłam krok ale i tak mnie dogoniła.
- Ellie, wszystko w porządku? - krzyknęła
- Tak tak po prostu muszę iść do domu, zadzwonię - skłamałam
Po powrocie rzuciłam się na łóżko z wielkim rykiem płaczu. Zadawałam sobie jedno pytanie... dlaczego on to zrobił? Jeżeli ma tak zawsze z każdą zapoznaną dziewczyną to chyba nie
chłopak dla mnie. Byłam zbyt przejęta tą sprawą że nawet nie zauważyłam, że policja postanowiła wypuścić już tatę. Nie wiem co ten gościu którego niby pobił im naopowiadał ale był całkiem niezły w te klocki skoro zatrzymali ojca na tak długo.
- Wszystko ok? Chodź, zjesz obiad - powiedział tata wchodząc do pokoju - No porozmawiaj ze mną
- Weźcie dajcie mi święty spokój... a co na obiad?
- Frytki
- Fuuuj... pełno tłuszczu. Jestem zbyt gruba żeby to jeść - mówiłam cały czas trzymając głowę w poduszce
- No dobra, ale jeśli zmienisz zdanie to przyjdź
Rozryczałam się jeszcze bardziej. Ruszyłam swój tłusty zad z łóżka i zmierzyłam w stronę lustra mówiąc do siebie
- Gilbert, ale ty jesteś gruba... no tak, przecież nikt ci tego nie powie w twarz... z grzeczności. Bierz się za siebie bo żaden cie nie zechce
Wytarłam twarz zalaną łzami, sięgnęłam z półki nocnej swojego najlepszego przyjaciela - iPoda i z powrotem padłam na pachnącą pościel. Wszystko powoli zaczynało mnie wykańczać i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że tak dawno nie rozmawiałam z mamą, a właściwie z jej zdjęciem, ale czy to ważne. Zawsze czułam że ona jest niedaleko i mnie wspiera. Wzięłam do
rąk ramkę i w ciszy wpatrywałam się w nią z dobre 10 minut. Nagle poczułam, że po prostu odlatuję i zasnęłam.

***
No i skończył się weekend. Ten czas tak szybko leci że szkoda gadać. Wygramoliłam się z łóżka, przejrzałam się w lustrze po czym zaczęłam przygotowywać się do szkoły. Mówiłam już że nienawidzę poniedziałków? Dzisiaj zbierałam się w tempie 1000 razy wolniejszym niż zwykle mimo że wczoraj poszłam szybko spać to czułam się jak nieprzytomna, na nic nie reagowałam. Niestety miałam tak bardzo często. Ogólnie dużo razy choruję, mój organizm jest strasznie słaby co powoli zaczynało mnie irytować. Przekonana że jak zwykle się spóźnię wyszłam z domu i zmierzyłam w kierunku szkoły. Na dzień dobry oczywiście czekała na mnie miła niespodzianka. Przed ogromnym budynkiem zauważyłam Olivię z Niallem. Ciekawe czy on wie że ona jest zajęta. Pękło coś we mnie ponownie. To uczucie sprawiało że miałam ochotę gdzieś uciec od tego cholernego świata i ludzi. Pocieszałam się powiedzeniem że kiedyś musi być źle żeby potem było dobrze.

_____________________________________________________________________________

No to macie dłuuuuuższy rozdział niż zwykle. Jest strasznie nudny, już niedługo pojawi się reszta chłopaków z 1D, obiecuję. Dedykuję go Oli, @OlaDabrowska ;* Następny pewnie dodam po tych wszystkich świętach majowych. Następny rozdział jak będzie 12 komentarzy!

czwartek, 26 kwietnia 2012

Chapter 5

- Hej, Niall zaczekasz na mnie? - krzyknęłam zbliżając się do niego
- Przepraszam ale śpiesze sie - powiedział i zaczął biec
- O co tu w ogóle chodzi? Wyczuwam jakieś małe spięcie - zapytał Harry
- Tak, bo to ty wywołałeś to spięcie. nie wiem czy wiesz ale przychodzisz zawsz w najmniej odpowiednich momentach, także zniknij na zawsze
- Mogę spróbować Ci pomóc jak chcesz - zaproponował
Wtedy zadzwonił dzwonek i bez słowa zmierzyłam w stronę szkoły. Tam musiałam jeszcze gnić 2 godziny - wf i chemia. Potem już tylko weekend. Co do Olivii i Amy to nadal się do mnie nie odzywały, muszę spróbować to naprawić. Ale najgorsze jest to że wcale nie miałam pojęcia jak. Z "przymuloną" miną wyszłam z budynku po czym nałożyłam słuchawki i włączyłam "Demi Lovato - Believe in me". Byłam jakoś powiązana z tą piosenką, szczerze czułam się jakbym sama ją napisała. Po około 15 minutach byłam już w domu. Dziwnie. Zawsze w piątkowe wieczory wychodziłam gdzieś z przyjaciółkami, a teraz siedzę sama jak kołek. Nawet tata gdzieś wyszedł ze swoimi kumplami. Było mi strasznie nudno więc skorzystałam z okazji i nadrobiłam dwa
najnowsze odcinki mojego ulubionego serialu The Vampire Diaries. Wybiła 18. Lekko przysnęłam na kanapie gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- No cześć. Co znowu nie w porę? Zadzwoniłbym ale twój numer telefonu nie działa - powiedział Styles a ja natychmiast zaczęłam się śmiać
- Nie no... wchodź, wchodź - zaprosiłam go gestem ręki do środka - Więc... co cię tu sprowadza? - zapytałam
- Ostatnio tak sobie myślałem i wiem że przyniosłem ci troche kłopotów, ale dasz szansę sobie pomóc?
- Skoro nalegasz... a tak w ogóle to udawanie poważnego wcale ci nie wychodzi - kolejny raz parsknęłam śmiechem - Siadaj, więc jak chcesz mi pomóc, hm?
- Oczekujesz czegoś ode mnie?
- Pomóż mi odzyskać przyjaciółki a będe twoją dłużniczką do końca życia, naprawdę - powiedziałam
- Oo, no widzisz... to może... - zastanawiał się
- Taka pierwsza myśl z brzegu, prezenty? - strzeliłam
- Myślisz że to je przekona?
- Co jak co, ale kobiety uwielbiają jakiekolwiek podarunki. Jesteś facetem, jak mogłeś o tym nie wiedzieć?
- No dobra, 1:0 dla ciebie - posmutniał
- Yeah! - zrobiłam okrzyk zwycięstwa
Przez resztę wieczoru omówiliśmy wszystkie szczegóły. Nie mogliśmy wymyśleć idealnego prezentu, ale odkąd pamiętam Amy chciała gitarę a Olivia narzekała że przydałby się jej nowy iPod więc przynajmniej to mieliśmy już z głowy.
- To co, ja już może pójdę - powiedział Harry
- Możesz zostać jak chcesz. I tak do końca wieczoru siedzę sama w domu. - zaproponowałam, a on tylko przytaknął
Oglądaliśmy razem jakiś film, trochę nudny był i nawet nie zauważyłam kiedy przysnęłam. Obudziłam się dopiero rano, musiałam zasnąć na kanapie bo Harry pewnie przeniósł mnie do łóżka i poszedł. Zaspana wesłam do kuchni po czym zrobiłam sobie gorące kakao i włączyłam telewizor. Jak co rano leciały jakieś bajki i same programy informacyjne. Dora poznaje świat, bardzointeresujące - zaśmiałam się. Chwilę później zorientowałam się że mój telefon nieustannie brzęczy. Nieznany numer. Odebrałam
- Ellie Gilbert? - zapytał jakiś mężczyzna
- Tak, przy telefonie. O co chodzi?
- Tutaj policja. Twój ojciec został zatrzymany. Ktoś oskarżył go o pobicie, prosimy o jak najszybsze przybycie
- Yy... tak tak zaraz będe - powiedziałam rzucając komórką o kanapę
W pośpiechu zaczęłam wyciągać z szafy czyste ubrania, a następnie wpadłam do łazienki gdzie ubrałam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Wybiegłam z mieszkania po czym udałam się
na posterunek policji. Tuż przy wejściu czekał na mnie mój tata. Nigdy w życiu nie uwierzyłabym że mógłby kogoś pobić. To zdecydowanie nie było do niego podobne.
- Tato, to prawda? - zapytałam drżącym głosem
- Ellie, ja na serio nie wiem co się wtedy stało - powiedział patrząc się na dół
Nie odpowiedziałam. Po prostu rzuciłam mu się w ramiona z nadzieją, że wszystko w końcu się ułoży.

________________________________________________________________________
Wiem że rozdział strasznie głupi ale pisałam go naprawdę na szybko. Obiecuję że następny będzie mega długi, postaram się :) Jeśli chcecie być informowani o nowych notkach to zostawcie w komentarzach swoje nicki z twitterów (mój twitter @Lovato1DGrande). Następny rozdział jak będzie 10 komentarzy, tak jak poprzednio, nie bądźcie źli, po prostu te komentarze mnie motywują :)Wierzę w was kochani (:

czwartek, 19 kwietnia 2012

Chapter 4

W ciągu najbliższej minuty pogoda strasznie się popsuła. Grzmiało, a na dodatek padał deszcz z gradem. Obydwoje biegliśmy z kapturami założonymi na głowach. Do pobliskiego KFC wpadliśmy jakby się paliło. Wyglądałam po prostu jak jakaś zmokła kura.
- Chyba przez ten cały bieg zgłodniałem jeszcze bardziej
- Ja też - odparłam idąc w kierunku kasy
Zamówiłam tylko twistera i colę, ale za to on... lepiej nie mówić. Blondyn jadł za 10 osób. Zupełnie nie wiedziałam gdzie on to mieści.

* * *
- To, co może opowiesz mi coś o sobie? - zapytał Niall
- Więc... nazywam się Ellie. Ellie Gilbert. Mam 18 lat, mieszkam z tatą na przedmieściach Londynu... i chyba nawet chodzimy do tej samej szkoły. No to tak w skrócie. Twoja kolej.
- Niall Horan, mam 18 lat. Pochodzę z Irlandii, ale niestety musiałem się z tamtąd wyprowadzić. Jestem w zespole, ale to nie jest jakiś sławny zespół czy coś, wiedzą o tym chyba tylko nasze rodziny i pare osób ze szkoły
- O, to super. Jak sie nazywacie?
- One Direction
- Wiesz co, chętnie bym sie zapytała o członków, ale ja w tej szkole prawie nikogo nie znam, no oprócz ludzi z mojej klasy oczywiście
- Rozumiem, a właściwie to już sie spotkaliśmy, mam rację?
- Eh, nawet nie wspominaj. Pierwszy dzień szkoły, to była jakaś masakra
- A no, teraz sobie przypomniałem. To wtedy cie samochód oblał?
- Ty to wiesz jak podnieść dziewczynie ciśnienie... - zaśmiałam sie
- Przepraszam, przepraszam. Ale w sumie to musze już iść, mam nadzieje że sie spotkamy jeszcze - uśmiechnął się wstając z miejsca
W fast foodzie siedziałam jeszcze z 10 minut. Nadal nie mogłam ochłonąć. Dziwiłam się sama sobie, że ta rozmowa poszła mi tak sprawnie i naturalnie. Miałam właśnie wychodzić kiedy
niespodziewanie w drzwiach pojawiła się moja znienawidzona nauczycielka matematyki. Serce mi zaczęło bić jak szalone. Wiedziałam, że będe miała kłopoty bo prawie codziennie albo sie
spóźniam, albo uciekam z lekcji.
- No, no... kogo my tu mamy - uśmiechnęła się sztucznie - Ellie Gilbert. To tak spędzamy czas w którym powinnaś być w szkole?
- Nie pani sprawa - powiedziałam drżącym głosem i wyszłam
No to przynajmniej uniknęłam kazania, które zapewne potrwałoby z pół godziny. Resztę popołudnia spędziłam szwędając się po mieście, jakoś musiałam zagospodarować ten czas aż do
powrotu taty. Wybiła 16 więc postanowiłam wrócić już do domu. Niestety po minie ojca spodziewałam się niezbyt dobrych wiadomości.
- Dzwonili ze szkoły. Znowu uciekłaś - powiedział ze spokojem
Zaklnęłam cicho. Pewnie ta głupia baba do niego zadzwoniła. Będe mieć niezłe piekło nie tylko w szkole ale i w domu. Po prostu cudownie...
- Musiałam, naprawdę. To nie były jakieś wagary bo 'a tam nie chciało mi się siedzieć w sql'. Obiecuję.
- Dobra, tym razem ci odpuszczam, ale spróbuj jeszcze raz to... nie chcesz wiedzieć. - odparł
Przewróciłam oczami i udałam się do mojego pokoju. Tak w ogóle przez kilka ostatnich dni wcale nie korzystałam z internetu więc było trochę do nadrobienia. Oczywiście pierwszą stroną
którą włączyłam był Twitter. Moje uzależnienie od niego nie znało granic. Zobaczyłam wiadomość od Harry'ego:
"@EllieGilbert Przepraszam."
Zaśmiałam się. Głupek myśli, że mu odpuszczę. A prawda jest taka, że go zabiję. Nie dosłownie, ale zrobie mu takie piekło że sobie tego nie wyobraża. Przez niego straciłam przyjaciółki.
Miałam cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś mi wybaczą. Pamiętam jak my - małe, dziesięcioletnie dziewczynki przyrzekałyśmy, że nigdy siebie nie okłamiemy choćby nie wiem co. Nie miałam
pojęcia czy jako pierwsza się złamałam. Dobra, dosyć tego użalania się nad sobą - pomyślałam. Wyłączyłam laptopa, ułożyłam się na łóżku i zaczęłam układać playlistę na moim iPodzie.
Było już dosyć późno i sama nie pamiętam kiedy zasnęłam. Obudził mnie dopiero mój poranny budzik. O dziwo byłam wyspana, co zdarzało się bardzo rzadko. Wstałam z łóżka, po czym
udałam się do kuchni i zjadłam moje ulubione płatki czekoladowe z mlekiem. Następnie umyłam zęby, ubrałam się, uczesałam włosy w warkocz i zrobiłam lekki makijaż. O 7:40 wyszłam z domu. Do szkoły dotarłam kilka minut przed dzwonkiem. Fizyka, angielski, matematyka, francuski... i nareszcie przerwa na lunch. Jak codzień wyszłam na dwór w poszukiwaniu stolika, przy którym mogłabym usiąść. Nagle usłyszałam głos zza moich pleców
- Hej, patrz znowu się spotykamy - powiedział
- Cześć Niall. Miło cię znowu widzieć
- To co, siadamy tam? Jeśli oczywiście masz ochotę - zapytał wskazując palcem na wolne miejsca
- Tak jasne
Było naprawdę bardzo miło. Niall jest strasznie słodki i zabawny, szkoda że przerwa trwa tylko pół godziny, bo z nim mogłabym spędzić całą moją wieczność.
- Hej - ktoś podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek
- Yyy... że co? Ty znowu mnie śledzisz? - powiedziałam do Harry'ego
- No przestań... - odparł
- Dobra, to wy sie znacie? Nie będe wam przeszkadzał - powiedział nieco zmieszany irlandczyk
- Nie nie, on już idzie - powiedziałam, ale za późno, już poszedł
- Świnia z ciebie wiesz?! - wykrzyknęłam i zaczęłam biec za Niallem

_____________________________________________________________________

No to macie trochę dłuższy rozdział. Baaaaaaaaaardzo was proszę o komentarze, dlatego następny pojawi się dopiero jak będzie ich co najmniej 10! Chyba dacie radę? Jak ktoś chce być informowany o NN to piszcie swoje nicki z twitterów.

środa, 11 kwietnia 2012

Chapter 3

Sama dokładnie nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać z zaistniałej sytuacji. Jedyne co teraz mnie utrzymywało przed wyeksplodowaniem był fakt, że okłamałam moje przyjaciółki,
więc trzeba było to obrócić tak, żeby wyglądało wiarygodnie. Amy i Olivia stały jak wryte patrząc się raz na mnie, raz na chłopaka. On również był nieźle zmieszany. Ja tylko pociągnęłam go za ręke do sali.
- Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Śledzisz mnie, czy co?! - krzyknęłam
- Powiedziałaś przyjaciółkom, że jestem twoim chłopakiem? Nieźle, nieźle - zaśmiał się
- Ani słowa. Siadasz ze mną. A jeśli powiesz coś nie tak to uduszę cię gołymi rękoma, zrozumiano?
- A co jeśli nie zechcę? - powiedział, a ja tylko zmroziłam go wzrokiem na co ten uniósł dłonie na znak że się zgadza
Po niecałych dwóch godzinach seans się skończył. Amy i Oli gdzieś zniknęły ze swoimi chłopakami. No pięknie, zostawiły mnie na pastwę losu - pomyślałam. Byłam skazana znowu na tego... eh, z resztą nieważne. Płakać mi się chciało. Za Chiny nie pomyślałabym, że to może tak się ciągnąć. Do jednego byłam przekonana - musze to jak najszybciej skończyć i wyznać prawdę
nim będzie za późno. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Harry'ego:
- Ładnie to wymyśliłaś
- Słuchaj, to było pod wpływem impulsu, chwili, ok? Eh... pomożesz mi?
- Wcześniej byłaś dla mnie taką zołzą, a teraz prosisz o pomoc?
- Dobra, przepraszam, ok? Byłam głupia, bardzo, bardzo głupia. Sama nie wiedziałam, że to tak się potoczy
- Proponujesz jakiś układ czy co?
- Chodzi tylko o kilka spotkań. Wiesz, żeby je troche wkręcić... zgadzasz się?
- Zgadzam. Ale zaczynamy od zaraz - posłał mi cwaniacki uśmieszek i objął ramieniem

* * *
- O patrz. To ta Ellie. Ktoś ich wczoraj widział razem. Jak myślisz, to o nią chodzi? - usłyszałam głos jakiegoś chłopaka przy wejściu do szkoły
Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. To było dość małe liceum, także znaliśmy siebie nawzajem. Nie mówie oczywiście o sobie, bo ja zawsze byłam zacofana w tych sprawach.
- Amy, Boże, czemu oni tak się na mnie gapią?
- Nie udawaj, że nie wiesz. Jak mogłaś?
- Zaraz, zaraz. Wyjaśnisz mi? Bo ja nie rozumiem za bardzo
- O tak, tutaj - powiedziała przyjaciółka i zaczęła mi machać telefonem przed twarzą. Widniał tam tweet Harry'ego:
"Udawany związek zawsze nie jest zły, co?"
Oczy mi prawie wyszły z orbit. Nie umiałam przyznać się do kłamstwa, po prostu nie mogłam.
- Co to ma znaczyć? - powiedziałam cicho
- To ma znaczyć, że okłamałaś nas z tym twoim chłoptasiem - odparła Olivia i obie odeszły
Zwiałam z lekcji. I tak nie umiałabym tak siedzieć, szczególnie przy nich. Miałam teraz jedno zadanie: zabić Stylesa. Tak cholernie go znienawidziłam. Zrobił mi to na złość. Przepełniona
gniewem i płaczem biegłam w stronę domu. Wdrapałam się z trudem po schodach do mieszkania po czym zaczęłam szukać kluczy po kieszeniach. Zaklnęłam pod nosem. Zawsze je tam
nosiłam, no ale pewnie mi wypadły w trakcie biegu. Wróciłam się z powrotem na dwór. Postanowiłam, że pójdę do parku. Chodziłam tam bardzo często, w sumie bez żadnego wyraźnego
powodu. Przysiadłam na ławce i przy okazji wyryłam na niej kilka napisów paznokciem. Straciłaś przyjaciółki idiotko - pomyślałam.
- Pomóc Ci w czymś? - usłyszałam jakiś głos
- Yy... nie, nie poradzę sobie - jąkałam się jak oszalała
- Bo wiesz, wygląda na to, że zaraz będzie padać...
- Eh, ta londyńska pogoda. A tak w ogóle to Ellie jestem.... e no tak, Ellie. - mówiłam co chwilę zacinając się
- Ładnie. A ja jestem Niall. Niall Horan właściwie - przedstawił się po czym ja posłałam mu ciepły uśmiech - Co powiesz, żebyśmy poszli coś zjeść? Słyszałem przed chwilą jak grzmi, a chyba
tak tu nie zostaniemy co?
- Coś tak myślę, że chyba powinnam już wracać... - powiedziałam, a on natychmiast posmutniał - A z resztą, co mam do stracenia. Możemy iść.

__________________________________________________________________________________________________

Przepraszam, że taki krótki, ale postaram się napisać następny dłuższy! PROSZĘ BARDZO ŻEBYŚCIE KOMENTOWALI, BO DLA MNIE TO MOTYWACJA TO DALSZEGO PISANIA! Mój twitter to @Lovato1DGrande. Jeśli chcecie być informowani, piszcie w komentarzach lub na tt!

piątek, 6 kwietnia 2012

Chapter 2

Następnego dnia zostałam brutalnie obudzona przez mojego kota, który drapał mnie po twarzy. Natychmiast zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki przygotowywać się do szkoły. W
tym czasie dostałam smsa od Olivii "Mamy dla ciebie propozycję, śpiesz się, razem z Amy czekamy pod klasą od plastyki ;) xx" Wtedy przybrałam jeszcze większego tempa i za niecałe 10 minut stałam już gotowa w progu drzwi.

* * *
- No więc, co to za propozycja? - krzyknęłam biegnąc w ich kierunku
- Potrójna randka! - krzyknęła z entuzjazmem Oli - Ja i Liam, taak to ten kujon z wczoraj, Amy i Zayn, ty i .... przypomnisz jak się on nazywał?
- Eee... Harry... - powiedziałam z niepewnością - ... chyba - dokończyłam po cichu
- Dobra, jutro w kinie wszyscy się spotykamy? - zapytała Amy
- Tak, tak, zgoda przyjdziemy - powiedziałam spoglądając na dół
W tym samym czasie zadzwonił dzwonek i wszystkie weszłyśmy do pracowni plastycznej. Musieliśmy rysować jakieś portrety, niezbyt dobrze mi to wychodziło, no ale nie mam talentu do
rysowania. Po skończonej lekcji poszłam na dwór zjeść coś, to chyba mój nowy sposób na stres. Jutro całkowicie się zbłaźnię przed przyjaciółkami, a niech to... W pewnym momencie
zatrzymałam się, a moje oczy skupiały się tylko na chłopaku, którego spotkałam wczoraj. Nie-ziem-ski! Postanowiłam pobawić się w detektywa i poszłam za nim. Jakieś 10 minut biegnięcia
jak jakaś szalona wcale sie nie opłaciło, bo blondyn wszedł do wielkiego centrum handlowego i zgubiłam go z zasięgu oczu. Zaczęłam przepychać się między ludźmi, ale w końcu
zrezygnowałam. No dobra, może jeszcze go spotkam - pomyślałam. Zaczęłam się oglądać na około i kogo zobaczyłam? Tego całego Harry'ego... on mnie chyba prześladował czy coś.
- Ty?! - zapytałam zdenerwowana, a on tylko wyszczerzył się do mnie - Nie, nie, nie mogę w to uwierzyć - kontynuowałam
- Haha ja też
- Wychodzę z tąd - powiedziałam i szłam w kierunku drzwi kiedy ten pociągnął mnie za rękę
- Idę z tobą - powiedział ponownie susząc zęby
- Ehh... nie dasz mi spokoju co? - syknęłam a on tylko pokiwał głową
Zgodziłam się, żeby odprowadził mnie do domu ale niech lepiej nie wyobraża nic sobie. Ja go nawet wcale nie polubiłam, świrus jeden mnie ciągle prześladował...
- Mówię Ci, to przeznaczenie
- Tak jasne, może jeszcze miłość od pierwszego wejrzenia, co? - zaśmiałam się
- Zawsze jesteś taka wredna?
- Szczerze to nie, chyba jesteś moją pierwszą ofiarą...
- No jak miło
- Mam takie pytanie.... lubisz starsze dziewczyny, co?
- Bez przesady, jesteś tylko o rok starsza... - zasmucił się
- Haha ale rok robi wielką różnicę
Reszta drogi zleciała dość szybko, nawet dobrze mi się z nim gadało *haha miałam kogo wkurzać*. Powiedzmy, że starał się żebym go polubiła, no nawet mu wyszło.
- Hmm... to, co... dostanę twój numer? - zapytał cwaniacko
- Zastanowię się... - posłałam mu wredny uśmieszek
- No to masz 30 sekund, bo stoimy już pod twoim domem
- Masz - podałam mu karteczkę z błędnym numerem - i już cie nie ma - zaśmiałam się
W tym czasie zastanawiałam się jak ludzie mogą być tacy głupi... jak jeszcze raz na niego wpadnę to chyba dostanę ataku szału. Weszłam do domu od razu pędząc do kuchni. Zrobiłam
kilka kanapek i poszłam do swojego pokoju. Po kilku minutach zadzwoniła Amy.
- No hej - usłyszałam głos w słuchawce
- Hej, hej - powiedziałam z entuzjazmem
- Jak tam przed jutrzejszą randką?
- Eh no wiesz wszystko w porządku, a czemu pytasz?
- Nie wiem tak po prostu, co robisz?
- Próbuje odrabiać lekcje ale niezbyt dobrze mi to idzie, w sumie to... nie przeszkadzam ci? Bo słyszę jakieś śmiechy
- Nie, po prostu musze już kończyć, Zayn wzywa - oznajmiła a ja tylko zaśmiałam się i nacisnęłam czerwoną słuchawkę

*Następnego dnia*
Siedziałam sama przed salą wcinając moje śniadanie. No tak, zapomniałam. Olivia z Liamem, Amy z Zaynem. Tylko ja sama jak jakiś kołek. Po skończonych lekcjach ruszyłam w stronę kina.
Kupiłam bilet i z kubełkiem popcornu szłam w stronę sali.

*Z perspektywy Amy*
- Olivia, Liam pośpieszcie się! - krzyknęłam po czym przyjaciółka podeszła w moim kierunku - Gdzie on poszedł?
- Kupić nam jakieś jedzenie - powiedziała ciągnąc mnie za rękę - Ej, ej, widzisz tego tam? - zapytała szturchając mnie
- No widze - odparłam
- To nie ten.. czekaj jak on miał...
- Harry? - dokończyłam
- Właśnie, chodźmy po niego.
Natychmiast poszłyśmy w jego kierunku. Z opisu Ellie wynikało, że to właśnie on. A przynajniej tak tak nam się wydawało.
- Pewnie szukasz Ellie, co? - zapytałam
- Ee, a wy kim jesteście? - odparł zmieszany
- Jej przyjaciółkami. Chodź, wiemy gdzie ona jest - powiedziała Oli, a brunet ruszył za nami
* * *
- Heeeeeeej! Zobacz kogo przyprowadziłyśmy - krzyknęła Olivia
- Nie, nie nie, to jakiś żart, tak? - powiedziałam łapiąc się za głowę.

______________________________________________________________________________________

No i mamy drugi rozdział! W sumie tak średnio mi się podoba, piszcie w komentarzach co o nim myślicie. Jeżeli ktoś jeszcze chce być informowany to pisać na mojego Twittera @Lovato1DGrande (zmieniłam nazwę).