No i pierwszy dzień w szkole. Od dziś rozpoczynam naukę w 2 liceum. Z wielkim trudem obudziłam się i zaczęłam trzaskać budzikiem o półkę byle tylko się wyłączył. Zwlokłam się z łóżka i szybko pobiegłam do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą i zaczęłam rozczesywać moje niesforne włosy. Kiedy wyglądały już w miarę dobrze umyłam zęby i wykonałam reszte rzeczy takich jak ubieranie czy makijaż. Oczywiście nie obyło się bez zbędnych komentarzy jaka ja to jestem tragiczna i w szkole mnie wyśmieją. W drodze do drzwi jak zwykle musiałam się zderzyć z tatą, który w poszukiwaniu dokumentów biegał po całym mieszkaniu. No pięknie, pewnie znowu się spóźnię - pomyślałam wychodząc. Przy okazji jakiś samochód przejeżdżając po kałuży oblał mnie, co za sierota musiała go prowadzić. W każdym razie ja + mój wygląd = istna masakra a na dodatek na moich oczach pojawił się przystojny blondyn o jasnych oczach. Moje serce zaczęło bić szybciej... on odwrócił się i puścił mi oczko. Na lekcje wpadłam tuż przed jej końcem. Wysłuchałam kazania nauczycielki matematyki i przysiadłam się do moich przyjaciółek - Amy i Olivii. Zaraz potem zadzwonił dzwonek i ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Razem z dziewczynami opowiadałyśmy o swoich wakacjach.
- To była jakaś masakra. Prawie całe wakacje z rodziną... zero imprez. Koniecznie musimy to nadrobić - żaliła się Amy
- Beznadzieja... ale za to w Hiszpanii było wspaniale. Pogoda, imprezy, chłopaki... - powiedziała z entuzjazmem Olivia
Następnie weszłyśmy do stołówki, gdzie zajęłyśmy wolne miejsca, a Oli wciąż zachwycała się swoim wyjazdem. Pokazywała nam masę zdjęć. Ma dziewczyna nadzianych rodziców, to w sumie mogłaby jechać gdzie chce. Poniekąd zazdrościłam jej tego.
- No i co...? Wygrałam! Miałam najlepsze wakacje!
- Wcale nie... ja... emmm... mam chłopaka - jąkała się Amy
- I co, nie powiedziałaś nam? - spytałam zdziwiona
- No jakoś nie było okazji... ehhh... Zayn - odparła rozmarzona - Wygląda jak jakiś model czy coś, a ubiera się jeszcze lepiej...
- Faktycznie musi być boski - przyznałam jej rację
Lekko się wkurzyłam i postanowiłam skłamać. Nie wiem dlaczego... to chyba było spowodowane tą zazdrością.
- Ja też mam chłopaka - powiedziałam z przekonaniem
Olivia i Amy spojrzały się na siebie nawzajem z dziwnymi minami. Poniekąd wydawało mi się że chyba uwierzyły. Uff...
- Jaki jest? Imię, wiek, kolor oczu...? No dalej mów! - przyjaciółki zaczęły się wypytywać
- No wiesz.... ee no często się spotykamy - odparłam
- Skąd się znacie? - spytała Amy
- Bo... to taka długa zabawna historia - zmieszałam się
*Tydzień wcześniej*
Strasznie padał deszcz a ja siedzę z moją młodszą kuzynką na ławce. Tak to jest kiedy zapomnisz kluczy do domu... Nagle do nas dosiadł się jakiś chłopak. Mimo, że znałam Londyn jak mało kto to pierwszy raz go na oczy widziałam, no ale mniejsza.
- Cześć - odezwał się
- Yyy... pa? - zgasiłam go
Gapił się we mnie jak w jakiś obrazek, aż w końcu wzięłam Ashley za rękę i odeszłyśmy bez słowa.
***
- Nie powiedziałaś jak wygląda... - odezwała się jedna z przyjaciółek
- O serio? Yy.. no wiesz zielone oczy, ciemne kręcone włosy... ładny uśmiech, co tu mówić - podałam na szybko opis wyglądu chłopaka z ławki
- Jakieś zdjęcia? - zapytała Amy
- Tak jasne... może później wam pokaże - skłamałam po raz kolejny
Jeszcze kilka lekcji i nareszcie koniec. Razem z Oli wyruszyłyśmy ze szkoły i zatrzymałyśmy się na pobliskiej ławce. Zauważyłyśmy jak jakiś ładny koleś - mulat w niebieskiej bejsbolówce zmierza w naszą stronę. Przyjaciółka już przygotowywała się na podryw gdy zza rogu wyszła Amy tuląc się jak mniewam do jej chłopaka.
- To ten Zayn? - spytałam gapiąc się na parę przed nami ze zdziwieniem. Olivia tylko przytaknęła.
- No nie...tylko ja jedyna z nas trzech nikogo nie mam?!
- Wiesz... właśnie ja miałam ci powiedzieć - próbowałam powiedzieć prawdę, ale nie dokończyłam, bo ta ruszyła w kierunku grupki kujonów stojących niedaleko nas.
- Heeej! - zawołała
- Ee... ja? - zapytał jeden z nich, a ona tylko pokiwała głową - Mam sprawę. Bo wiecie... może moglibyście mi pomóc w matmie, co? - zrobiła minę zbitego psa - Byłabym bardzo wdzięczna... to co, spotkamy się o 18 w Milk Shake City?
- Ty znasz w ogóle jego imię ? - zaśmiałam się
- Nie, ale poznam hahaha, dobra już chodźmy - powiedziała po czym pociągnęła mnie za rękę i ruszyłyśmy w stronę domu
Dotarłam po około 15 minutach. Odrobiłam lekcje, zjadłam obiad a resztę popołudnia spędziłam przed telewizorem czyli nic nowego w moim życiu. Jak zwykle co wieczór wpatrywałam się w zdjęcie mojej mamy przy czym powtarzałam w myślach "Mamo, dlaczego tu cię nie ma?" Łzy kręciły mi się w oku, więc odstawiłam ramkę i na nic nie czekając pogrążyłam się w głębokim śnie.
______________________________________________________________________________
No i mamy pierwszy rozdział! Zachęcam was do komentowania, a jeśli ktoś jeszcze chce być informowany to niech napisze w komentarzu, albo na moim Twitterze @openupheart
środa, 28 marca 2012
piątek, 23 marca 2012
Prologue
Ostatni dzień wakacji, a ja zamiast spędzać ten czas jak najlepiej leżę w łóżku ze słuchawkami i zdjęciem mojej mamy. Umarła jak miałam zaledwie 8 lat. Od tej pory mieszkałam tylko z tatą. Nigdy nie potrafił mi jej zastąpić, choćby starał się najlepiej jak tylko mógł. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to już 10 lat odkąd nie żyje, tak wiele się zmieniło. Sierpniowe promienie słońca wbijały mi się do pokoju jakby na znak, że mam wyjść na zewnątrz nacieszyć się nimi. Odłożyłam ramkę, wyciągnęłam z mojej torebki okulary przeciwsłoneczne i ruszyłam w stronę drzwi. Na odtwarzaczu leciała akurat moja ulubiona piosenka 'Taylor Swift - Enchanted'. Sama nie wiem dlaczego mi się tak spodobała, po prostu miała to coś. Cichutko podśpiewywałam przechodząc akurat obok boiska, na którym grało kilku chłopaków. Zapewne gdyby były ze mną moje przyjaciółki nie przepuściłybyśmy takiej okazji żeby z nimi porozmawiać, ale byłam strasznie nieśmiała i trudno mi było do nich podejść od tak. Pomyślałam, że odpuszczę sobie. Lekko uśmiechnęłam się i poszłam dalej, było już około 20 więc poszłam w miejsce gdzie zawsze chodziłam z moimi rodzicami w dzieciństwie - park. Stamtąd było doskonale widać zachód słońca, uwielbiałam ten widok. Zawsze wprowadzał mnie w pozytywny tok myślenia, nie ważne co się działo akurat w mojej głowie. Kiedy słońce już zaszło nie czekałam na nic dłużej i postanowiłam wrócić do domu. Przed jutrzejszym dniem trzeba było się porządnie wyspać dlatego wskoczyłam w moją cieplutką piżamkę i pogrążyłam się we śnie.
_____________________________________________________________________________________
No i mamy prolog na moim nowym opowiadaniu! Dawajcie znać czy wam się podoba w komentarzach. Jeśli ktoś chce być informowany na twitterze lub gg to podawajcie pod spodem.
_____________________________________________________________________________________
No i mamy prolog na moim nowym opowiadaniu! Dawajcie znać czy wam się podoba w komentarzach. Jeśli ktoś chce być informowany na twitterze lub gg to podawajcie pod spodem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)